Nie wiem
dlaczego nie słyszałem o tym filmie. Naturalnie o samym Stephenie Hawkingu
kilka informacji do mnie dotarło. Wybitny astrofizyk, kosmolog i fizyk teoretyk
cierpiący na stwardnienie zanikowe boczne, które spowodowało paraliż większości
ciała. Tak głosi Wikipedia. A mimo to, jego genialny mózg pracował przez wiele
lat i stworzył coś, czego do końca sam, będąc w pełni sprawnym nie zrozumiem.
Jakie było jego życie? To właśnie przedstawia film.
Cała historia opowiedziana jest
z poziomu jego pierwszej, byłej już żony. W skrócie, to skoncentrowany opis
miłości, która odkryła w sobie kolejny fenomen ukazany w dwójce tych ludzi.
Jane poznaje Stephena na studiach kiedy jest jeszcze zupełnie zdrowy. Wychodzi
za niego, gdy już wie, że choruje i za chwilę wręcz ma umrzeć. Czy to była
litość? Zabij mnie losie, bo nie uwierzysz, ale przez cały film nie odniosłem
najmniejszego wrażenia, że uczucie jakim go darzyła, było choć trochę udawane,
wymuszone lub nieprawdziwe.
.jpg)