Tej
książki nie miałem w planach, nigdy o niej nie słyszałem, a tym bardziej nie
szukałbym jej z powodu polskiego autorstwa. Nadszedł ten dzień, w którym znów
przełamuję klątwę, że to co polskie, też jest dobre. Zresztą historia oparta na
prawdziwych doświadczeniach, a i prowokujący tytuł, z którym chciałem się
zmierzyć. Książka z przypadku musi być dobra, opis na okładce sugeruje, że
czytając zdetonuję bombę tabu zamkniętą w artystycznym pudełku.
„Wybaczyć Bogu” to opowieść
polskiego pastora, którego jak miliony ludzi na całym świecie dotyka
nieszczęście. Jak wszyscy zadaje sobie pytanie: dlaczego? i w jednej chwili
poddaje w wątpliwość swoje uporządkowane, wysoko ułożone myślenie o Bogu,
którego traktował jako przyjaciela, który nigdy go nie zawiedzie. Czy Bóg może
kogokolwiek zawieść? Jeśli zadajemy sobie takie pytanie, to powinniśmy poważnie
pomyśleć o swojej wierze. Bo czy ktoś, kto może nas zranić, może nazywać się
naszym przyjacielem?
Piotr Gąsiorowski od pewnego
momentu nie chce mieć z Bogiem wiele wspólnego. Bo po co? Jak łatwo scharakteryzować
wiarę większości Polaków? Boga potrzebuje się wtedy, gdy życiowe trudności
przerastają nasze siły i naszą upartość, że poradzimy sobie sami. Jak już się
nie da, biegnie się do kościoła i mówi: Nie daję rady...pomocy! A i tak wtedy
opornie, powoli jesteśmy wspierani najdalszym objazdem. Nie dostaje się szybkiego
rozwiązania, trzeba najlepiej cierpiąc, zrozumieć, a potem nauczyć się
czegoś nowego, poddać się Jego woli, w dodatku w pełni świadomości
wykorzystując swoją wolną wolę.
Skomplikowane.
Tak jak i książka. Liczyłem na
historię, jakąś fabułę. I tak się zaczęło, początkowy opis przyprawił mnie o
dreszczyk i pomyślałem...będzie ostro. A dalej zastałem długi, choć zaledwie 80
stronicowy wykład teologiczny, który oczywiście był bardzo ciekawy, dociekliwy
i nawet z lekka pokrzepiający. Ale to i tak ni z jednej strony książka
psychologiczna, ni poradnik, ni opowieść. To rozważania, które autor z siebie
uwolnił.
Do mnie trafiły, ale
podejrzewam, że ludzie czytający Young Adult, kryminały i fantastykę po prostu
znudzi i odrzuci. Naturalnie książka jest godna polecenia wszystkim w dołku, a
nader wszystko balansującym na krawędzi przebaczenia. Uciekanie od problemu i
winienie wszystkich dookoła za swoje problemy to codzienność, z którą warto
zawalczyć. Szczególnie, że zajmie to tylko godzinę.
Okładka książki przedstawia
załamanego mężczyznę na tle pustej drogi. Cóż, dokładne opisuje zawartość.
„Najgorsze
wcale nie jest to, co nas spotyka, ale to, co robimy z tym co nas spotkało!”

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz