J.K. Rowling. To nazwisko musi elektryzować.
Mimo, że teraz autorka swoje kryminały wydaje pod męskim pseudonimem, tęsknota
za Hogwartem i czarami w końcu złamała mnie, by sięgnąć po "Jedwabnika", mój
pierwszy kryminał. Bardzo liczyłem na choć jeden sygnał, który w powieści
przeniesie mnie do mistrzowskiego magicznego świata. Było ciężko, bardzo
ciężko, ale czy w ostateczności się opłacało? Nie...i tak...i nie wiem. Czy to
świadczy o tym, że książka była nijaka? W żadnym wypadku. Z największą przyjemnością
przeczytam kolejne śledztwo Cormorana Strike’a, jak i zagubioną w eterze część
pierwszą „Wołanie kukułki”.
