Warto
robić coś bez zastanowienia. W przypływie chwili powiedzieć „tak” i dopiero wtedy
martwić się jak. Moje zgłoszenie do biegu, który sam częściej określałem jako
maraton, tak poważniej brzmi, ograniczyło się do wpisania na listę i
oczekiwania na start. Dystans: 4,2 km. Co to jest, każdy głupi tyle
przebiegnie. To prawda, można, ale bez jakiegokolwiek przygotowania trzeba
pamiętać, żeby swoje płuca mocna przywiązać. Mogą zostać daleko w tyle.
czwartek, 11 czerwca 2015
poniedziałek, 8 czerwca 2015
E. L. James – Ciemniejsza strona Greya
Ciemniejsza
strona Greya jako tytuł może dawać sporo do myślenia. To znaczy, że będzie on
bardziej mroczny, tajemniczy, a nade wszystko seksualnie perwersyjny?
Oczekiwania najłatwiej jest rozwiewać i mam wrażenie, że książka to zrobiła. Na
czym miałaby polegać owa ciemniejszość? Nie w posuwaniu się w coraz to
dziwniejsze odchyły głównego bohatera, ale zagłębianie się, wręcz powolne wkręcanie
w tajemnice każdej z pięćdziesięciu odcieni jego osobowości. Ale to tylko moje
wrażenie.
Świat Christiana Greya,
człowieka bogatego, władczego i mającego wszelkie atrybuty ideału jest bardzo
absorbujący. Dla wszystkich, co go nie znają. Dla Anastasii Steel priorytetem
jest co innego. Pierwszy raz doświadcza uczuć, które pokazują jej jak życie
może być piękne. Jak można wpływać na drugiego człowieka oraz jaką to niesie ze
sobą moc. I odpowiedzialność. Ana Steel podejmuje, no właśnie co: walkę,
wyzwanie, a może szansę? Nic z tych rzeczy. Otwiera się na coś, co jest tak
naturalne, że czasem bardzo odległe. Dzieli się i uczy, zarówno siebie jak i
Christiana miłości.
środa, 27 maja 2015
E. L. James – Pięćdziesiąt twarzy Greya
Żeby
rozpocząć opis książki idealnej, a opowieść o Christianie Greyu zapewne nadal
okupuje pierwsze miejsce w świadomości milionów czytelników, trzeba przeżywać
jedno z dwóch uczuć. Wściekłość, że nie jest się pełnym pożądania miliarderem
lub namiętność i bliską ekstazę, którą wywołuje każde następne słowo wplecione
w 600 stronicowy tekst. Powieść erotyczna to dzieło intymne, wobec którego
najłatwiej wyciągnąć tabliczkę z napisem „Stop! mnie tu nie było”, a w rzeczywistości
krzyczeć „chcę więcej, bo ciągle mi mało”.
Szum wobec książki w ogóle mnie
nie przekonywał, film przeszedł obojętnie obok kąśliwych i filuternych żartów,
a dominacja odległego lecz jakże realnego świata dopadła mnie niespodziewanym
susem niewzruszonego przypadku.
niedziela, 24 maja 2015
Eurovision Song Contest 2015 – Vienna, Austria
Konkurs
Piosenki Eurowizji to wydarzenie muzyczne, które swoim rozmachem i
popularnością z łatwością może przebić wszystkie festiwale i konkursy na
świecie, poczynając od lokalnych zmagań, po blichtrujące nagrody Grammy.
Eurowizja jest nasza, europejska, i z całą stanowczością mogę stwierdzić, że bardziej
profesjonalnej, unikatowej, emocjonującej i zbliżającej imprezy nie sposób
znaleźć. No chyba, że przeniesiemy się na grunt sportowy. Nic nie zmienia
jednak faktu, że Eurowizja wyznacza najwyższe standardy. Jakie?
Konkurs w tym roku obchodził
jubileusz 60-lecia i choć mimo, że jestem jego fanem od lat kilku, zdążyłem
zauważyć najważniejsze zmiany. Rok za rokiem gospodarzem występujących artystów
jest inny kraj, w zależności od zwycięzcy poprzedniej edycji. Niezależnie od
miejsca, poziom organizacji wspina się na kolejne szczyty zachwycając aranżacją
sceny, świateł i dźwięku. Cała koncepcja pod jakim mottem konkurs będzie
realizowany siedzi w głowie fascynujących, kreatywnych ludzi z nieograniczoną
wyobraźnią. Za każdym razem mogę podziwiać coś nowego, nieodkrytego, za sprawą
postępującej technologii, a nade wszystko kreacji muzycznych, których
oryginalność nie ma końca.
wtorek, 19 maja 2015
Wybory prezydenckie 2015 – jak głosować?
Gdyby
procentowo określić ważność pojedynczego głosu w wyborach, z trudnością można
by załapać się na setną część wyniku. Po co głosować skoro nie ma się
najmniejszego wpływu na rezultat? W takiej chwili wszyscy „obowiązkowi”
obywatele wyliczają różne nakazy społeczne świadczące o dużej sile przebicia
idącej w milionach takich małych głosów. Czy oscylująca w granicach 50%
frekwencja to sukces czy porażka demokracji?
Nie sposób odpowiedzieć na
pytanie, które dla każdego ma inną odpowiedź. 50% oznacza, że połowa osób z
różnych przyczyn nie poszła do urn w niedzielę. Część nie miała swojego
kandydata, część odcina się od polityki, inni
znowu nie wierzą, że to coś zmieni, a jeszcze innym po prostu się nie
chciało. Są pewnie i tacy, którzy nie kojarzą wyborów z realnym, przyziemnym
dniem dzisiejszym. Dlatego nie głosują.
wtorek, 12 maja 2015
Cheryl Strayed – Dzika droga. Jak odnalazłam siebie
Uwielbiam
przypadki, spokojnie, nie te gramatyczne, bo te po prostu są i być muszą.
Przypadki, czyli coś czego się nie planuje, a co nagle pojawia się na
horyzoncie i zmienia najbliższe pięć minut lub kilka tygodni. „Dziką drogę”
kupiłem jakieś trzy miesiące temu, parędziesiąt kilometrów od najbliższej
księgarni i w końcu teraz doczekała się zgłębienia. Jej czytanie rozwlekło się
również w czasie. Książka choćby była nudna jak czekanie w aptece po leki,
zawsze przekonuje mnie historią na sam koniec. Czy powieść Cheryl Strayed jest
nudna? W żadnym wypadku.
„Dzika droga” miała być dla mnie
klonem. Klonem innej opowieści o autsajderze marzącym o odosobnieniu i spokoju.
Mojej ulubionej książki, której jeszcze nie przeczytałem. Jak ją przeczytam i
opiszę, to powiem, która to. Tu jednak mamy doczynienia ze zmaganiami
przedstawionym z punktu widzenia kobiety. Czy są inne niż u mężczyzn?
Naturalnie, że nie.
piątek, 24 kwietnia 2015
Po filmie #5 Markus Zusak – Złodziejka książek
Po raz
kolejny pochylam się nad bestsellerem, którego nie przeczytam, ale zapoznam się
z jego ekranizacją i będę mógł się zaliczyć do elitarnego grona: „też znam tą
historię”. Książka Zusaka przetoczyła się kilka miesięcy temu po wszystkich
blogach czytelniczych, wywołując donośne „ochy i achy”. Kiedy ostatnio dodałem
komentarz pod niezbyt pozytywną recenzją na temat innej książki, wyrażając
zdziwienie, że paradoksem jest zabieranie się za powieść, której od początku
nie chcę się przeczytać (mianowicie: jednak „coś” ta książka ma) i otrzymałem
odpowiedź – „jak każdy bestseller”, zrozumiałem że książki czyta się dla dwóch
powodów. Dla historii w nich zawartych i dla samego czytania, cokolwiek by to
nie oznaczało.
„Złodziejka książek” to opowieść
o Liesel, młodej Niemce wysłanej do rodziny zastępczej, osamotnionej i
zagubionej w czasach II wojny światowej. Dziewięcioletnia dziewczynka musi
dorastać w nowym otoczeniu, stworzyć rodzinę. Zostaje zmuszona by do obcych ludzi
mówić mamo i papo. Na dodatek mierzy się z rówieśnikami, swoim
niewykształceniem i rodzącą się miłością do książek. A wszystko to na zmianę z niemiecką
propagandą, biciem niewinnych ludzi przez żołnierzy i cyklicznymi wybuchami bomb.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






